Wypiliśmy miłość św. Jana


W święto św. Jana Apostoła i Ewangelisty obchodzone w trzecim dniu Oktawy Bożego Narodzenia, w kościołach dokonuje się obrządku poświęcenia wina. Nie inaczej było 27 grudnia w katedrze legnickiej.


Poniekąd w każdym z nas jest miejsce na Jego postawę. Był najmłodszym Uczniem Chrystusa i wiary uczył się od starszych, przypatrując się ich uczynkom

ks. Robert Bielawski fragment homilii

Skąd obrządek poświęcenia wina? Otóż w jednym z apokryfów przywołuje się zdarzenie z życia świętego Jana, który został wystawiony na próbę przez wrogów chrześcijaństwa: albo wyrzeknie się Chrystusa, albo wypije zatrute wino. Wcześniej dwóch wyznawców Jezusa wybrało wino i nie przeżyło… Święty Jan oczywiście Mistrza się nie wyrzekł, a zatrute wino – pobłogosławiwszy je znakiem krzyża – wypił. I nic mu się nie stało. Legenda głosi, że przy błogosławieństwie z kielicha z winem wypełzł wąż, który – jak wiadomo – jest biblijnym symbolem szatana.

Poświęcenie wina jest jednym z sakramentaliów Kościoła, podobnie jak egzorcyzmy, czy poświęcenie wody. W odróżnieniu od sakramentów, które mają moc z Ducha Świętego, „skuteczne” przyjęcie sakramentalium zależy tylko od naszej wiary.

Po błogosławieństwie wierni mieli okazję skosztować poświęconego wina, które kapłani rozdali mówiąc: „Pij miłość świętego Jana”.

 

foto: kleryk Adrian Sielicki

udostępnij

Warto również zobaczyć